środa, 27 sierpnia 2014

Thirty Four


 Dedykacja dla mojej kochanej Magdy, która uparcie próbowała zgadnąć koniec rozdziału :)

Przyjazd do rodzinnego miasta, by odwiedzić rodziców, był dla mnie naprawdę wielką sprawą. Nie widziałam się z nimi kilka miesięcy i naprawdę brakowało mi tego ciepła, które mi dostarczają.
-Mamo!-marudziłam, siedząc przy stole w kuchni, obserwując jak moja rodzicielka, nakłada mi kolejną porcję na talerz.-Zjadłam kolację i już naprawdę nie zmieszczę w sobie dokładki.
-Popatrz jaka jesteś chuda.-zaczęła.-Ta praca Cię wykańcza.
-Ta praca polega na strojeniu min do aparatu, a nie na wykonywaniu nie wiadomo czego. Po prostu nie jestem już głodna, więc nie wpychaj mi na siłę jedzenia do buzi.
Kobieta posłała mi spojrzenie mówiące "i tak wiem, że chciałabyś coś zjeść", po czym zabrała ode mnie pusty talerz.
-Dziękuję.-cmoknęłam jej policzek.
Przechodząc przez salon, życzyłam rodzicom dobrej nocy, a potem po raz pierwszy od dłuższego czasu, rzuciłam się na swoje dawne łóżko.
Przebrałam się, zmyłam makijaż,wykonałam te wszystkie inne standardowe rzeczy i wreszcie mogłam odpocząć oglądając jakiś przypadkowy serial w telewizji.
Zapomniałam o wszystkim co się wydarzyło.
Czułam specyficzny zapach dla mojego domu i po prostu cieszyłam się, że w końcu tu jestem.
Z małego transu wybudził mnie dźwięk, powiadamiający mnie o nowej wiadomości. Niechętnie ruszyłam ręką, sięgając po telefon leżący na szafce i odblokowałam ekran, sprawiając, że moje oczy zmrużyły się pod wpływem rażącego światła.

Natychmiastowo spojrzałam w stronę szklanych drzwi od mojego balkonu.
Podniosłam się z łóżka i podeszłam do szyby, odsuwając lekko zasłonę.
Przyrzekam, że nie mogłam się nie zaśmiać, widząc drapiącego się po całym ciele, Harry'ego.
-Nigdy więcej, nie zaryzykuje swojego ciała, tylko po to by dostać się do Ciebie.-rzucił pośpiesznie wchodząc do pokoju.
-Spokojnie, kotku.
Tak, specjalnie użyłam czułego słówka, żeby go jakoś udobruchać.
-Swoją drogą, co tu robisz?-spytałam, ponownie lądując na łóżku, gdzie jego ciało zaraz pojawiło się obok. Oplótł mnie ręką w pasie, drugą podpierając sobie głowę.
-Moje łózko jakoś specjalnie nie zachęca do spania, gdy nie ma Ciebie.-wydął dolną wargę, którą od razu z rozczuleniem cmoknęłam.
-Jesteś słodki.
-Staram się.-mrugnął.
Dotknęłam ręką jego nadal zimnego policzka, po czym nachylając się dałam mu krótkiego całusa w nos.
-Cassie, nie traktuj mnie jak dziecko.-jęknął, przeciągając końcówkę. Posłałam mu pytające spojrzenie, niekoniecznie rozumiejąc co ma na myśli.-Po prostu pocałuj mnie w usta, a nie w nos, kiedy ja dosłownie wariuję.
Zachichotałam na jego oburzenie, zaraz opadając swoimi wargami na jego. Muskałam je powoli, dopóki chłopak nie rozchylił lekko ust, przez co mój język znalazł się w jego buzi. Współgraliśmy razem idealnie, dopełniając się w każdym calu, ale kiedy chłopak delikatnie podwinął moją luźną koszulkę do góry, usłyszeliśmy głośne pukanie do drzwi.
-Kochanie, masz ochotę obejrzeć z nami film?-głos kobiety, dobiegł zza szczelnie zamkniętych drzwi w chwili, gdy Harry opadł twarzą w poduszkę.
Doskonałe wyczucie czasu, mamo.
-Jestem trochę zmęczona, po podróży.-odkrzyknęłam.
-Dobrze, wyśpij się.-powiedziała miło, na co mimowolnie się uśmiechnęłam. Po chwili słuchać było tylko dalekie kroki, a ja szturchnęłam chłopaka.
-Twoja mama, w ogóle wie, że tu jesteś?
-Nie.-poruszył brwiami.
-Niegrzeczny chłopiec.-przygryzłam dolną wargę, ponownie się nad nim nachylając. Natychmiastowo złapał mnie w talii, nieco unosząc głowę, by po chwili z zachłannością napaść na moje usta ponownie. Owinęłam swoje ręce, wokół jego szyi, palcami zahaczając o pojedyncze loki. Zniżył się nieco kładąc swoje ciało pośród zmiętolonej już kołdry, a ja nie mogąc zrobić nic innego, zawisłam nad nim, odrywając nas od siebie.
-Co jest?-spytał zdezorientowany.
-Mówiąc, że jestem zmęczona, naprawdę miałam to na myśli.
-Żartujesz sobie ze mnie?
Pokręciłam przecząco głową, patrząc jak spokojnie zamyka oczy biorąc głęboki wdech, a po chwili znów spogląda na mnie.
-Mam rozumieć, że zostawiasz mnie tutaj w takim stanie?-mruknął, celowo spuszczając wzrok w dół, co uczyniłam też ja, śmiejąc się cicho.
-Nie martw się, dokończymy kiedy indziej.-szepnęłam mu do ucha, delikatnie przygryzając jego kawałek. Brunet wydał z siebie bliżej nieokreślony mi dźwięk, po czym przekręcił się tak, że teraz leżałam obok niego lecz moje ręce wciąż były zaplecione na jego szyi. Momentalnie wtulił się moje ciało sprawiając, że musiałam poprawić się na swoim miejscu.
-Kochanie, niewygodnie mi.
-Trudno.-odparł, powodując moje głośne westchnięcie.
 
-Perspektywa Harry'ego-

Potrząsnąłem głową, przeczesując ręką swoje włosy. Widząc odbicie w lustrze, poprawiłem kołnierz do połowy odpiętej koszuli, po czym po raz ostatni psiknąłem perfum w stronę mojego ciała.
-Następnym razem ostrzegaj, jak będziesz chciał wyjść w nocy do Cassie.-usłyszałem rozbawiony głos mojej mamy, tuż po tym jak pojawiłem się w salonie.
Cóż, gdy rano zeszliśmy na śniadanie, całkowicie zapominając o tym, że nikt nie wie o moim małym noclegu w domu dziewczyny, zastaliśmy moją rodzicielkę.
-Przepraszam.
-Przecież nie jestem zła.-dłonią dotknęła mojego ramienia.-To słodkie, że nawet jednej nocy bez niej nie wytrzymasz.
-Myślę, że za bardzo przyzwyczaiłem się do jej obecności.-kobieta uśmiechnęła się ze zrozumieniem, kiedy te słowa wyszły ze mnie, zupełnie niespodziewanie.

~*~

Puściłem rękę brunetki, witając się z swoim starym kumplem. Razem z kilkoma innymi osobami zaprosił nas na imprezę, a my chcąc chodź trochę się odstresować, przyjęliśmy zaproszenie.
Cassie przyciągała głodne spojrzenia chłopaków, a ja zaciskałem pięści starając się je ignorować. Zdawałem sobie, że nawet gdyby przyszła w grubym swetrze po szyje, długich, za dużych dresach i tak wyglądałaby niezwykle atrakcyjnie.
Usiadłem na skórzanej sofie, od razu przyciągając dziewczynę na swoje kolana. Chwyciłem w dłonie szklankę wypełnioną do połowy kolorowym płynem, po czym przechylając lekko głowę, wlałem zawartość do swoich ust. Shay uczyniła to samo, po czym ciągnąc mnie za sobą, znaleźliśmy się na parkiecie, wypełnionym moimi dawnymi znajomymi.
Obróciłem jej zgrabnym ciałem, zaraz łapiąc jej dłonie i kołysząc nimi na dwie strony. Brunetka zaniosła się głośnym śmiechem, gdy ja ruszyłem biodrami zniżając się do ziemi. Po chwili sama zrobiła to samo, puszczając mi zalotne oczko, przy okazji wracając do stojącej pozycji. Uniosła moją rękę do góry i nadal ją trzymając, okrążyła mnie, a ja przygryzłem lekko wargę, patrząc uważnie na wykonywane przez nią ruchy. Szybko przyciągnąłem ją do siebie sprawiając, że swoje ręce oplotła w okół mojej szyi. Nie czekając na nic innego, zachłannie wpiłem się w jej wargi, czując słodki smak drinka, którego przed chwilą wypiliśmy.
Cass obrysowała językiem kontur moich ust, zaraz plątając go z moim. Ścisnąłem delikatnie jej biodra idąc kilka kroków w przód i stanowczym ruchem, przyparłem ją do ściany. Poczułem jak zatacza małe kołka na moim karku, na co cicho jęknąłem.
-Muszę do toalety.-zachichotała uroczo.
-Poważnie?-zapytałem, ściągając ręce z jej talii.-Znów przerywasz w takim momencie?
-Przepraszam.-cmoknęła mój policzek, znikając mi z pola widzenia.
Odetchnąłem ciężko, opierając swoją głowę o zimną ścianę za mną. W chwili, gdy przymknąłem swoje oczy, koło mnie pojawiła się sylwetka wysokiej blondynki.
-Hej, Harry.-pisnęła najwyraźniej zachwycona tym, że mnie widzi.
-Cześć, Holly.-mruknąłem, przecierając powieki, by obraz stał się wyraźniejszy.
-Dawno się nie widzieliśmy.
-Ta, trochę czasu minęło.-spojrzałem na nią.
Holly była moją koleżanką, jeszcze za czasów szkoły. W ogóle nie zwracałem na nią uwagi, kiedy ona natarczywie próbowała się do mnie przystawić, totalnie się przy tym ośmieszając.
-Chcesz może się napić?-spytała, wyciągając w moją stronę dłoń z tym razem, przezroczystym napojem.
-Nie, dzięki.-odparłem.-Już piłem.
Blondynka przewróciła oczami na moje słowa, a ja już czułem jak wszystko się we mnie gotuje. Irytowała mnie.
-No nie daj się prosić.-posłała mi swój firmowy uśmiech, który wcale się nie zmienił. Chyba byłem głupi myśląc, że choć trochę zmądrzała.
Westchnąłem głośno wiedząc, że nie odpuści, po czym wlałem w siebie ciepły płyn. Moje gardło chwilowo zapiekło, od gorzkiego smaku.
-Więc, co tu robisz?-przybliżyła się do mnie i mimo, że powinno, wcale mi się to nie podobało.
-Przyjechałem z Cassie do rodziców.
-Tą Cassie?-uniosła jedną brew do góry, zapewne domyślając się o jaką dziewczynę mi chodzi. Tak naprawdę w moim życiu była tylko jedna Cassie i nie chciałem by uległo to zmianie. Kiwnąłem twierdząco głową.-W takim razie, gdzie ona jest?
-Poszła do łazienki.-próbowałem przezwyciężyć gulę tworzącą się w moim gardle lecz za żadne skarby nie potrafiłem.
-Myślę, że nie obraziłaby się, gdybym przywitała się z tobą należycie.-nawet nie wiem kiedy jej twarz była tak blisko mojej, że spokojnie mogłem poczuć jej oddech. Jej dłoń zahaczyła o moje włosy, a ja dotknąłem jej talii, chcąc jak najszybciej się od niej odsunąć.
-Harry?-usłyszałem zdruzgotany głos brunetki. Mojej brunetki.
Nie, nie, nie.
Natychmiastowo odskoczyłem od Holly, jak opętany kręcąc głową, by dać znać, że wcale nie chciałem jej pocałować. Cass posłała mi zawiedzione spojrzenie, a ja zrozumiałem, że odnosiło się ono do mojego zachowania.
Obróciła się i pośpiesznie zmierzała w kierunku drzwi, by po chwili całkowicie za nimi zniknąć. Nie zwracając uwagi na dobrze bawiących się ludzi, ruszyłem za nią.
-Zaczekaj!-krzyknąłem, będąc już na zewnątrz. Odruchowo złapałem jej rękę, ale ona od razu ją zabrała.
-Nie zaspokajałam Cię wystarczająco dobrze, że musiałeś mnie zastąpić?!
-Nie! To nie było tak, musisz mnie wysłuchać.
-Oh, błagam Cię.-mówiła z sarkazmem.-Typowa wymówka każdego chłopaka.
No tak, przyznaje, że to nie było odpowiednio dobrane słowo.
-Przecież wiesz, że ona od zawsze się do mnie kleiła. Zależy mi na tobie, kocham Cię. Zrozum to. Nie chcę by jakaś pusta laska zniszczyła nasz związek!
-Jaki związek?-spytała, patrząc na mnie zdziwionym wzrokiem, jednak ja wiedziałem, że zwyczajnie udawała. Mimo to, widziałem jej smutek i naprawdę nienawidziłem siebie, nawet jeśli to nie była moja wina.
-O czym Ty mówisz, Cassie?-zdezorientowany przyglądałem się dziewczynie.
-Tak naprawdę nigdy nie zapytałeś się mnie, czy zostanę twoją dziewczyną.

Co do cholery?

***
Hej wszystkim!
Postanowiłam wprowadzić jakieś małe zamieszanko i oto jestem :)
Niedługo postaram się ogarnąć wszystkie nominacje, za które oczywiście cholernie dziękuję!
To miłe wiedzieć, że jednak ktoś to jeszcze czyta.

Zostaw opinię na dole >>>